W dniu 14.czerwca 2013 r. odbył się Rajd Nordic Walking zorganizowany przez nasz UTW w ramach projektu współfinansowanego przez Starostwo Powiatowe i Urząd Miasta w Starachowicach.

         Ze Starachowic 60 – ciu uczestników rajdu wyjechało o godz. 900 wynajętym przez organizatora autobusem, na początek tras. Około godz. 1000 wyruszyliśmy na trasy :

 

 

I – sza trasaz Wałsnowa przez Grzegorzowice, Górę Chełmową do Nowej Słupi.

 

           Po drodze zwiedziliśmy kościółek pw. św. Jana Chrzciciela w Grzegorzowicach, którego część zabudowy określa się na przełom X i XI wieku, a fundację kościoła przypisuje się rycerzowi Nawojowi herbu Topór. Kościół w ciągu lat był rozbudowywany, powiększany i upiększany. Parafia erygowana była ok. 1364 r. Ostatni widoczny wystrój kościoła to ołtarz fundacji Rauszerów – ostatnich dziedziców Grzegorzowic, wykonany z piaskowca kunowskiego przez tamtejszych mistrzów kamieniarskich. Wieńczy go rzeźba Zofii Trzcińskiej – Kamińskiej, związana z postacią św. Jana Chrzciciela.

           Ślicznie położony wśród lasów, na wzgórzu, zabytkowy kościół przyciąga licznych turystów.

 

            

          Z Grzegorzowic poprzez rezerwat modrzewia polskiego na Górze Chełmowej, zakłócając spokojny żywot wielomilionowej rzeszy mrówek ( i komarów ) zeszliśmy do Słupi Nowej, gdzie mieliśmy zbiórkę przy „piecowisku”.

 

 II – ga trasa - wyruszyła z Trzcianki aby łagodnym zboczem Łyśca wejść pod świętokrzyski   klasztor.

 

         Nie pierwsza to nasza wizyta na Św. Krzyżu, dlatego mniej zajmowaliśmy się zwiedzaniem a bardziej zmianami od ostatniego pobytu. Z dużym zainteresowaniem przyglądaliśmy się ogromnemu dźwigowi, który spełniał najważniejszą rolę w wykonywanym remoncie klasztornej wieży.

 

          Następnie, wyruszyliśmy drogą „królewską” do Słupi Nowej, do miejsca zbiórki przy „piecowisku”, podziwiając ustawione przy trasie stacje męki Pańskiej.

          Na miejscu zbiórki czekała na nas degustacja regionalnych smakołyków, oraz artystyczne występy kapeli i zespołu „Chełmowianki”.

 

 

 

          Po posiłku i krótkim odpoczynku przeszliśmy do pieców dymarkowych, gdzie obejrzeliśmy wytop żelaza w dymarkach.

 

            Zwabieni skocznymi melodiami przygrywającej kapeli uczestnicy rajdu, zapomnieli, że „mają w nogach” ok 15 km i przyłączyli się do wspólnych śpiewów i tańców.

 

 

           Pewnie wesoła zabawa jeszcze by się nie skończyła, ale zbliżająca się godz. odjazdu autobusu wymusiła na nas zakończenie imprezy.

 

 

 

 

           Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie i po zjedzeniu „na drogę” podpieczonej na ognisku kiełbaski udaliśmy się w drogę powrotną do domu.